Och, Ziuta!

To było gdzieś pod koniec lata, tuż po zmroku, w jednej z największych puszcz. Miała tak cudowne, czarno lśniące w świetle mojej latarki włosy. Przywitała mnie wtedy dobrze znajomym, niezwykłym, niecierpliwie wyczekiwanym tego wieczora wyrazem oblicza. Dla mnie oznaczało to tylko jedno: czas słodkich godów.

Spędziliśmy ze sobą co prawda tylko przelotną, ale jakże upojną chwilę! Choć wiedziałem, że się rozstaniemy, zostawiłem jej obrączkę. Tęskniłem i marzyłem o tym, żeby znaleźć się blisko tej rozkosznej brunetki jeszcze raz…

I spełniło się, a jakże! Ma na imię Ziuta. Wtedy, w puszczy, ważyła dokładnie 10 gramów. Teraz – nie wiem. Bardzo prawdopodobne, że sporo przytyła przed zimą. To jej dobrze służy, bo przez zimę zmuszona jest korzystać z zapasów własnego tłuszczu – może nawet do końca marca nic nie będzie jadła! Jej czarne włosy nadal pięknie lśnią w świetle latarki, a specyficzny wyraz pyszczka (wyżej wspomnianego „oblicza”) pozostał niezmienny. Jest przecież samicą mopka (Barbastella barbastellus).

Hibernujący mopek Barbastella barbastellus

Historia – mimo lekkiego przesłodzenia – jest prawdziwa. Zaczęła się pod koniec lata ubiegłego roku w Puszczy Rominckiej, podczas badań dotyczących rojenia się  (swarmingu) nietoperzy. Termin ten ma spory związek z godami tych zwierząt – nadal nie za wiele wiadomo o ich zachowaniach w tym okresie, więc każde z kolejnych badań może przynosić ważne informacje.

Wspomniana samica mopka była w tamtym czasie schwytana w sieć, a potem (tuż przed jak najszybszym wypuszczeniem) dość dokładnie obejrzana, zważona i zmierzona oraz oznakowana specjalną obrączką. Imię „Ziuta” nadał jeden z badaczy.

A tymczasem pod koniec stycznia w Puszczy Rominckiej…

Ponowne spotkanie z nią – ale już po kilku miesiącach, pod koniec stycznia – przyniosło ciekawą informację: samica mopka pozostała w puszczy na czas zimy w jednym z podziemnych schronień monitorowanych od wielu lat. Na miejsce hibernacji wybrała jedna z cegieł tzw. „dziurawek” specjalnie przygotowanych dla nietoperzy w ich puszczańskim zimowisku.

Dobrze zamontowana cegła „dziurawka” może bardzo sprzyjać nietoperzom. Gdzie jest Ziuta?

Co będzie dalej z tą romantyczną historią? Zobaczymy. Prawdopodobnie samica mopka oznakowana obrączką z numerem PL A2951 zimę przeczeka w opisanym schronieniu. Oby nic jej nie przeszkodziło; obiekt będzie zamknięty – otwierany jest tylko dwukrotnie każdej zimy (w grudniu i styczniu lub lutym) w celu zbadania zwierząt.

Ziuta z obrączką na lewym przedramieniu. Widać chociaż trochę?

A gdzie Ziuta spędzi pozostałą część sezonu? Hm – gdyby tak udało się ją znowu zobaczyć latem… Oj, rozmarzyłem się. Na pewno dam znać, jeśli będzie nam dane się spotkać ponownie. I ponownie, i ponownie…  Życzcie nam tego!

Z nietoperzowym pozdrowieniem – Redakcja

W zimowisku nietoperzy

PS Specjalne podziękowania dla Alicji Harcińskiej (Park Krajobrazowy Puszczy Rominckiej) i Pawła Augustynowicza (Nadleśnictwo Czerwony Dwór) za świetną organizację badań.

PS II Równie miłe podziękowania dla Placówki Straży Granicznej w Dubeninkach – z Wami zawsze czujnie i pewnie!

Tekst i fotografie: Grzegorz Błachowski